neko:wzbogacone przez moje dodatki hasło z Reikai-kogo-jiten czyli "Słownika starego języka japońskiego z przykładami", wyd. Sanseido:Zapiski dotyczące kotów pojawiają się w źródłach od epoki Heian (794-1192). Z dzienników, powieści (monogatari) i kronik dowiadujemy się, iż koty były chętnie trzymane w domach arystokracji. Szczególnie ceniono koty sprowadzane do Japonii, nazywane kara-neko, czyli "chińskimi kotami". Miłośnikiem kotów (co po japońsku można określić jednym, uroczym terminem aibyoka) był cesarz Uda (panował 887-897), który ukochał kotka ofiarowanego mu przez urzędnika z urzędu dazaifu na Kyushu -- przypuszcza się, że to także mógł być przywieziony z kontynentu kara-neko. Z dziennika tegoż cesarza można się dowiedzieć, że był to wspaniały, czarny kot. Z miłości do kotów znany był także cesarz Ichijo (panował 986-1011). W Makura-no soshi, czyli "Notatniku osobistym", w rozdziale zaczynającym się od słów Ue-ni saburau mi-neko, czyli "Szanowna kotka, która przebywała na dworze cesarskim" żywo odmalowana jest sylwetka tegoż właśnie cesarza jako miłośnika kotów. Spośród arytokracji dwunastowiecznej warto wspomnieć Fujiwara Yorinaga (1120-1156), znawcę literatury chińskiej i wielkiego ministra lewej strony. Yorinaga wiele czasu spedzał w Uji (pięknie polożona miejscowość niedaleko Kyoto), dlatego też nazywano go Uji-safu, czyli "ministrem lewej strony z Uji"; Yorinaga znany był także ze swego gwałtownego charakteru, dlatego mówiono o nim również aku-safu, czyli "złowrogi minister lewej strony". Rozmiłowany w literaturze, w swej posiadłości w Uji stworzył tzw. Uji-no fumikura, czyli "Biblioteczkę z Uji", o której pisze w swoim dzienniku (prowadzonym w języku chińskim), Taiki. Wiadomo, iż Yorinaga bardzo aktywnie zabiegał o powiększenie swoich zbiorów, wykupując lub kopiując ksiażki sprowadzane z Chin, jednak w czasie pózniejszych wojen i zamieszek biblioteczka zaginęła bez śladu. W tymże dzienniku, w roku 1142 Yorinaga wspomina o chorobie, na ktorą zapadł. By wyzdrowieć, postanawia namalować portret tysiącrękiej Kannon, a taki wybor metody leczenia tłumaczy wspomnieniem z czasów dzieciństwa:
[drugi rok ery Eiji, czyli Długich rządów = AD 1142]
szósty dzień ósmego miesiąca Jeśli chodzi o powieści (monogatari), to w Genji-monogatari kot jest umiejętnie wykorzystany dla ukazania stanu ducha mężczyzny cierpiącego z miłości. Jedną z żon Hikaru Genji jest Nyosan-no miya (lub Onna San-no miya, Trzecia księżniczka), w której zakochuje się pewien arystokrata. Księżniczka ma małego, ślicznego kara-neko, chińskiego kotka. Poprzez zręczne zabiegi rzeczony arystokrata zdobywa kotka, którego obecność staje się jego pociechą w cierpieniu. We fragmencie dotyczącym tego kotka znajduje się zapis kociego miauczenia: neu-neu (co można przeczytać po japońsku nyoo-nyoo). Jest to najstarszy japoński zapis tego dźwięku, który współcześnie jest zapisywany zwykle jako nyaa-nyaa lub nyan-nyan. W podobnej sytuacji kot występuje także w Sagoromo-monogatari. Często można się także zetknąć z opowieściami o kotach pojawiających się w snach. W Sarashina-nikki, czyli "Dzienniku z Sarashina" autorka (ur. 1008) pisze: "Naraz zobaczyłyśmy ze zdziwieniem, że nie wiadomo skąd pojawił się kotek, który przymilnie miauczał. Zaczęłam się rozglądać, skąd też mógł przyjść, a moja starsza siostra powiedziała: -- Cicho, nic nikomu nie mów. Jest taki śliczny, zatrzymajmy go. -- Bardzo lgnął do ludzi i układał się do snu obok nas". Wkrótce potem starszej siostrze autorki przyśnił się kot i powiadomił, że jest następnym wcieleniem zmarłej córki pewnego radcy dworu. W okresie Muromachi uważano, że sen o kocie oznacza zajście w ciążę, podczas gdy w tekstach z wcześniejszego okresu Kamakura był to niedobry omen i są nawet przykłady, że stawał się przyczyną rytualnego skalania. Oprócz miłośników kotów byli także ludzie, którzy kotów nie lubili. W zbiorze Konjaku-monogatari, czyli "Opowieści o dawnych czasach" opowieść 31 w tomie 28 mówi o szczególnie źle do kotów nastawionym człowieku nazywanym neko oji-no daifu, czyli "urzędnikiem, który bał się kotów". Człowiek ten, "choćby udawał się gdzieś w nie wiadomo jak ważnej sprawie, kiedy tylko zobaczył kota, zakrywał twarz i czym prędzej zmykał". Sei Shonagon, autorka Makura-no soshi, musiała chyba szczególnie nie lubić wnętrza kociego ucha, wymienia je bowiem wśród rzeczy niemiłych. Wiele jest ponadto opowieści grozy, uznających kota za zwierzę mające związki z magią. Większość z nich pochodzi z nowszych czasów, za to dość stara jest opowieść z Kokon-chomon-ju, czyli "Zbioru zasłyszanych opowieści dawnych i nowych": pewien mnich miał przygarnąć zagubionego chińskiego kotka, który ukradł przechowywany w sekrecie cenny miecz i zniknął. W późniejszych czasach używano kociej skóry do sporządzania instrumentów muzycznych zwanych shamisen. Z tego względu zaczęto je też nazywać neko, a następnie również często posługujące się shamisenem gejsze.
Ivan Morris, który przełożył Makura-no soshi na angielski
(Pillow Book, I wyd. Oxford University Press 1967), w
przypisach do wspominanej wyżej historyjki o szanownej kotce pisze także: Czytelnicy Genji-monogatari z pewnością przypomną sobie ważną rolę odegraną przez kota w historii Kashiwagiego i Nyosan. Cesarz Ichijo był znany ze swej szczególnej miłości do kotów; wiele ich żyło w pałacu, choć rzadko który był nobilitowany." (wyd. Penguin Classics 1970, str. 272-273) I jeszcze taki drobiazg: w japońskiej poezji haiku używa się tzw. kigo, czyli słowa, które wskazuje porę roku. Haiku, przynajmniej takie jak tworzyli dawniej Japończycy, jest zwykle wyrazem jednej, konkretnej chwili, jednego tu i teraz, dlatego wyraźnie określa się podczas jakiej pory roku zostało stworzone. Zbiory haiku bywały dzielone właśnie na cztery części: wiosna, lato, jesień, zima (przykład polski: Haiku, tom w przekładzie Agnieszki Żuławskiej-Umedy, Ossolineum 1983). Do wiosennych kigo, na przykład, należą: jaskółka -- tsubame, wróblątko -- suzume-no ko, śliwa -- ume, młode trawy -- wakakusa, a także kocia miłość -- neko-no koi. Kotologia...(C) 1999 Anna Zalewska
|